Wpisy z tagiem: ślub z muzułmaninem

sobota, 13 marca 2010

"Kobiety w islamie są poniżane, zniewalane, wyjęte spod prawa. Arabowie są brudni, leniwi, ale bogaci i lubieżni. Chyba wystarczy.

To wszystko są stereotypy, a u ich podstaw leży niewiedza. Niewiedza, a więc ignorancja, prowadzi do arogancji, a to już niechybna oznaka nietolerancji.

Jest jednak także bezmyślne skoncentrowanie się na sobie i spoglądanie na inne kultury przez pryzmat naszych przyzwyczajeń. Skoro coś nam nie odpowiada, to z pewnością też nie odpowiada innym. A to już etnocentryzm, przekonanie o wyższości naszej kultury nad wszystkimi innymi, a na pewno nad kulturą muzułmańską."


/prof. Janusz Danecki/

 

Stereotypów dotyczących krajów muzułmańskich, Arabów, Islamu jest od groma i jeszcze trochę. A jeżeli jeszcze poruszymy temat kobiety w kraju muzułmańskim... och, to będzie się działo!

Skąd tyle błędnych przekonań?

Z NIEWIEDZY pisze prof. Danecki a ja dodałabym jeszcze ze STRACHU. Boimy się tego co nowe, tego czego nie znamy. Pewnie nie odkrywam tym Ameryki ale kultura muzułmańska bardzo odbiega od europejskiej co z jednej strony może fascynować a z drugiej... a z drugiej przeraża.

 

Co najczęściej myślimy o kobiecie w Islamie?

Punkt pierwszy- religia ją zniewala i ogranicza.

Z naszego punktu widzenia- pewnie tak. Prawdą jest, że kobieta w kraju muzułmańskim nie ma takiej swobody jak Polka czy Angielka, nie jest jej łatwo robić karierę, ma z góry wyznaczoną rolę a przełamanie tradycji może narazić ją na ostracyzm ze strony rodziny. Oczywiście jest to pewne uproszczenie a wyjątków od tego można pewnie znaleźć bardzo wiele.

Z drugiej strony może zamiast kurczowo trzymać się perspektywy europejskiej warto zastanowić się jak z tym czują się dziewczyny o których myślimy. Może, może im wcale nie jest z tym tak źle? Może nie tyle godzą się i akceptują rolę narzuconą im przez społeczeństwo ale odnajdują się w niej i spełniają? Z moich obserwacji wynika, że kobiety muzłmańskie- w bardzo dużym uproszczeniu i uogólnieniu- widzą w swojej roli głęboki sens. A skoro tak, to czy nasze "europejskie ubolewania" nad ich losem nie wydają się odrobinę nie na miejscu?

Punkt drugi- nikt nie chciałby być dziesiątą żoną.

Przede wszystkim Islam zezwana na to, aby mężczyzna miał żon maksymalnie 4. Wbrew temu co możemy sobie pomyśleć, ten nakaz Proroka był bardzo korzystny dla kobiet. Nie rozwodząc się nad tematem, powiem tylko że w czasach Muhammada wielożeństwo było powszechne nie tylko na Półwyspie, a bycie dziesiątą żoną faktycznie nie wydaje się być najfajniejszą perspektywą.

Warto też dodać że małżeństwa poligamiczne to zaledwie niewielki odsetek wszystkich związków. W przeróżnych broszulkach przeczytać można naprawdę najróżniejsze "kwiatki", które wyjaśnić mają zasadność takiego prawa mężczyzny. Polecam, pod warunkiem umiejętności zachowania odpowiedniego dystansu i niewyciągania wniosków, że "tak myślą wszystkie Araby w końcu to Araby", dowiedzieć się bowiem można, że:

* to natura tak chciała- mężczyzna może mieć dzieci nawet jak jest już stary i pomarszczony a kobieta- no niestety- przekwita

* bezpłodność jest prawie zawsze winą kobiety (sic!), i co... mężczyzna w takim wypadku nie może spróbować z drugą, trzecią, czy kolejną? W końcu jeśli wszystkie będą miały problem zawsze z którąś można się rozwieść i spróbować z piątą.

Tak naprawdę natomiast, mężczyźni mają zwykle jedną żonę z bardzo prostej przyczyny. Jak nie wiadomo o co chodzi... no właśnie, z przyczyny EKONOMICZNEJ. Zgodnie z prawem muzułmańskim (i to niezależnie od szkoły prawa z tego co mi wiadomo) mąż ma obowiązek równego traktowania żon. Jeżeli jednej kupi dom, musi kupić i pozostałym. Dodając do tego inne obciążenia finansowe takie jak utrzymanie żony, zebranie odpowiedniej sumy na mahr dla niej, utrzymanie dzieci, okazuje się, że przeciętny Ali trudności ma z uzyskaniem pozycji materialnej i społecznej pozwalającej na ożenek z jedną a co dopiero z wieloma kobietami.

cdn

***

wiem, że ktoś tu czasem zagląda...

bardzo mi miło :)